Walne 2015

Tegoroczne Walne – jak co roku – to najważniejszy dzień dla każdego członka spółdzielni mieszkaniowej. To dzień w którym na jeden, jedyny dzień w roku władzę w spółdzielni przejmują jej prawowici właściciele – członkowie.

Tak jest – przez lata daliśmy sobie wmówić i pewnie niektórzy z nas w to uwierzyli, że Zarząd rządzi wespół z Radą Nadzorczą, a my jesteśmy „pionkami” w tej grze.

Nie jest to prawdą. My, jako członkowie, rzeczywiście nie podejmujemy na co dzień żadnych decyzji, wykonuje to w naszym imieniu Zarząd, kontrolować – przynajmniej z założenia – winna go Rada Nadzorcza, ale my jako członkowie – mamy raz do roku możliwość zweryfikowania działań tak naszego zarządcy jak i jej nadzoru. Co roku bowiem na tzw. Walnym podejmujemy m.in. uchwałę w kwestii zatwierdzenia sprawozdania zarządu (zarówno finansowego, jak i całościowego), głosujemy absolutorium dla tego zarządu, uchwałą przyjmujemy, albo odrzucamy sprawozdanie Rady Nadzorczej.

Walne jest dla nas – członków, a nie dla Zarządu, czy Rady Nadzorczej. Powtarzamy to i powtarzać będziemy aż do znudzenia, aż ludzie zrozumieją, że nie jest to jedynie „pobożne życzenie”. Tak jest – w tych dniach, gdy odbywa się Walne to my decydujemy, to my jesteśmy „sędzią”, to my swoim mandatem decydować możemy o przyszłości Zarządu oraz Rady Nadzorczej.

Dlaczego więc tak mało osób przychodzi na Walne? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć – staraliśmy się szukać na to odpowiedzi od lat. Wydaje się jednak, że jednym z elementów (choć zapewne nie najważniejszym) jest przekonanie o tym, że ta droga – poprzez Walne – jest drogą bez celu i „na pewno się nie uda”. To przekonanie jest tak silne, że ciężko je wykorzenić.

Najlepszym sposobem na zmianę tego myślenia jest pokazanie, że Walne może pójść po myśli mieszkańców. Tak było w zeszłym roku na „Zachodzie”. Pomimo skwaru (temperatura na sali z pewnością była w okolicach 40 stopni), pomimo zmęczenia (Walne trwało około 8 godzin), pomimo irytacji (pracownicy organizatora tu i ówdzie dodawali bądź odejmowali po 40 głosów!), mieszkańcy nie dali się sprowadzić do roli „pionków”. To Zarząd a wraz z nim grupa pracowników musiała uznać wyższość zwykłych mieszkańców przegrywając większość głosowań.

Naturalnie, że jedna wygrana (z sześciu) nie zmieniła układu sił. Do Rady dalej dostali się ludzie, którzy „dostać się mieli”, ale jak popatrzymy na wyniki, to różnice pomiędzy tymi, którzy wygrali, a tymi których popierało Stowarzyszenie – nie były znaczące. To nie była sytuacja porównywalna z tym, co miało miejsce 4 lata temu przy poprzednich wyborach, gdy różnice nie były liczone w kilkudziesięciu głosach, ale w kilkuset! Teraz te różnice były tak nieznaczne, że można zaryzykować twierdzenie, iż jeszcze jedna wygrana część Walnego, np. na „Północy” – a wynik wyborów oraz głosowania uchwał – mogłyby wyglądać jeszcze lepiej!

Drogi Spółdzielco! Pamiętaj, że te kilka godzin na Walnym to tak naprawdę szansa na zmianę oblicza Spółdzielni. Ono już się zmienia – co widać po tym jak Spółdzielnia stara się ocieplić swój wizerunek (m.in. organizując spotkania z mieszkańcami) – ale to powinno być sygnałem, że na Walnym powinno nas być jeszcze więcej. Zarząd nie liczy się z nami jako pojedynczymi członkami, on się nami nawet niespecjalnie przejmuje, w przeciwieństwie do sytuacji na Walnym, gdy jesteśmy w grupie. Im liczniejszej – tym bardziej się nas obawia. Dlatego zachęcamy do udziału w Walnym, aby zaakcentować przynajmniej swoje niezadowolenie ze sposobu zarządzania naszym wspólnymi mieniem.

Nie namawiamy na konkretne głosowanie TAK/NIE, bo najważniejsza jest Wasza obecność na Walnym. Zarząd wie, że swoim sposobem zarządzania nie jest w stanie nakłonić ludzi do głosowania na TAK (za wyjątkiem grupy pracowników, którzy zawsze zgodnie głosują „po linii Zarządu”, ale to akurat nie jest zaskakujące) – stara się więc różnymi sposobami ludzi od Walnego odciągnąć. Najczęściej działa przykład poprzednich Walnych: „ile trwało, ile to było nerwów, a i tak po staremu, więc po co przychodzić”, ale dodatkowo stosuje się inne działania zniechęcające do Walnego, m.in. zmuszanie ludzi, aby na Walne przynosili ze sobą zawiadomienia oraz dowód (jakby to ostatnie nie wystarczyło). Pamiętamy Walne w 2011 roku (poprzednie Walne wyborcze), gdzie nie zostało wpuszczonych kilka osób właśnie z powodu braku zawiadomienia. Nie wiadomo – śmiać się czy płakać.

Jednak najczęściej stosowaną metodą, a wymienioną już wcześniej razem z innymi, to wydłużanie Walnego tak długo jak tylko się da. Nie tylko podczas Walnych wyborczych (które odbywają się co 3 lata), ale również podczas „zwykłych” Walnych, jakie będzie w tym roku. Takie zwyczajne Walne trwają około 5-6 godzin, wyborcze – jak pokazał przypadek z „Zachodu” z zeszłego roku – może trwać nawet ok. 8 godzin. Wśród spółdzielców wielu jest emerytów – takie działanie organizatora należy uznać za wręcz nieludzkie.

W tym roku naszym głównym celem będzie ograniczenie tej właśnie przypadłości Walnego – jego potwornej długości. Nie złożyliśmy jako Stowarzyszenie żadnych projektów uchwał, żadnych zmian w Statucie, nie zgłaszaliśmy żadnych poprawek do projektów uchwał zgłoszonych przez Zarząd. W jednym głównym celu – chcemy, aby to Walne trwało jak najkrócej, abyśmy mogli przyjść na Walne, wybrać naprawdę wiarygodne prezydium złożone z mieszkańców a nie z „pracowników i przyjaciół”, podobnie Komisję Skrutacyjną oraz Wniosków, złożymy wnioski formalne o skrócenie przemówień członków Zarządu i ograniczenie ich wystąpień do niezbędnego minimum, tak aby wolne wnioski mogły być rozpatrywane nie po 5 ale po 2, a maksymalnie 3 godzinach od rozpoczęcia, a tym samym aby zasadnicza część Walnego nie trwała dłużej niż 2-3 godziny.

Sami jednak tego nie osiągniemy. Owszem – zadbaliśmy o stronę organizacyjną i napisaliśmy kilka wniosków do Zarządu o przygotowanie się do skrócenia wystąpień, aby ich sumaryczny czas nie trwał dłużej niż 40-45 minut. Owszem – zgłosimy wniosek formalny, ale ten wniosek musi mieć poparcie! To jest Walne – o jego przebiegu, oraz wyniku decyduje większość. Jeśli będziemy mieć większość na Walnym – obiecujemy – Walne będzie skrócone. Jeśli Państwo nie zechcecie się na swojej części Walnego pojawić – przypuszczalnie nie będziemy nawet wniosku formalnego stawiać, bo wynik głosowania jest bardzo łatwy do przewidzenia – nie zawsze liczna, ale zawsze głośna grupa „pro-zarządowa” – przegłosuje nas. Jeśli będziemy mieć tzw. optyczną większość i będziemy domagać się uczciwego liczenia – zwyciężymy. Pokazaliśmy to na „Zachodzie” – pokażemy to na każdej części.

Jeśli ten pomysł „wypali” i Walne uda się skrócić to pewnie za rok przyjdzie nas jeszcze więcej, a wtedy złożymy propozycje zmian w Statucie (o poważnych utrudnieniach w pracy Walnego możecie Państwo przeczytać tutaj) i zapewne też uda się te zmiany przegłosować.

Jeśli, jeśli, jeśli … jeśli Państwo zechcecie wziąć udział w Walnym, do czego bardzo gorąco zachęcamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *