Niejednokrotnie spotykamy się z pytaniami po co organizujemy spotkania z mieszkańcami. Docierają do nas zarzuty, że chcemy zniszczyć Spółdzielnię, zamierzamy zrobić skok na kasę, a także pada, najmniej mające wspólnego z rzeczywistością, ale częste pytanie ‚po co psuć coś co działa dobrze?’
Celem naszych spotkań nie jest wcale zachęcanie do niszczenia tych pozytywnych elementów dorobku Spółdzielni. Nie występujemy przeciwko sumiennie wypełniającym swoje zadania pracownikom Spółdzielni. Przeciwnie – chodzi o to, aby naprawić pewne rzeczy, które działają źle, albo nie działają wcale. Żeby tego dokonać konieczna jest wymiana Rady Nadzorczej na lepszą. Do tego jednak wymagana jest obecność na Walnym jak największej ilości Członków. A dlaczego? To właśnie jest jeden z głównych tematów spotkań.
Tu już nie chodzi o taki, czy inny regulamin rozliczania ciepła, wody, prądu, gazu. My NIC nie wprowadzimy – nie tylko my jako Stowarzyszenie, ale również my jako Członkowie, czy właściciele mieszkań, jeśli nie będziemy mieć odpowiedniej Rady Nadzorczej. Owszem – wyjaśniamy co można zrobić JEŚLI będziemy mieć Radę Nadzorczą, która będzie dla odmiany słuchać mieszkańców, a nie pracowników czy wręcz Zarządu Spółdzielni. Zarząd nie jest lektorem, a Rada Nadzorcza nie jest studentem na wykładach. Rada jest od nadzoru – zgodnie z nazwą i kompetencjami. Rada jest pro-Zarządowa i tego nikt nie podważa. Wszystko odbywa się teoretycznie zgodnie z prawem, więc nie sposób zaskarżyć skutecznie takich wyborów. Znowu napiszemy – OWSZEM – wyniki różnych głosowań na określonych częściach Walnego wskazują, że mogły gdzieniegdzie występować nieprawidłowości, ale to są jedynie poszlaki, a nie fakty, a tylko tymi ostatnimi kieruje się Sąd. Można iść z pewnymi podejrzeniami do Sądu i my jako Stowarzyszenie od samego początku tak robimy, ale w rzeczywistości to wszystko bardzo długo trwa. Specyfika Prawa Spółdzielczego powoduje, że bardzo często prokuratury umarzają postępowanie wobec Zarządu Spółdzielni, trzeba więc pisać odwołania, ponosić kolejne koszta, a Stowarzyszenie utrzymuje się z dobrowolnych datków swoich Członków, a nie z 'opłat czynszowych’!
Spółdzielnię stać na to, aby z mieszkańcami – ZA MIESZKAŃCÓW PIENIĄDZE- sądzić się aż po – nomen omen – ‚sądny dzień’!
Jest jednak dużo prostsza droga do zmian i to zmian kompleksowych. Wybór własnej, niezależnej i krytycznej wobec Zarządu, Rady Nadzorczej. Żeby tego dokonać musimy przede wszystkim mieć odpowiednią frekwencję na Walnym i dlatego staramy się przekonać mieszkańców, że warto i trzeba walczyć o zmiany. O zmiany na lepsze, o lepszą Spółdzielnię dla nas wszystkich.