ZSM vs ZSM czyli Zabrzańskie Stowarzyszenie Mieszkańców kontra Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz spotykamy się w Sądzie, ale bodaj po raz pierwszy w takich okolicznościach.
Być może czytelnicy pamiętają, że jednym z naszych zarzutów od wielu lat w stosunku do zarządu naszej spółdzielni było głosowanie rokrocznie na każdym walnym absolutorium dla członków zarządu w sposób zbiorowy, zamiast powszechnie stosowanego absolutorium indywidualnego dla każdego członka zarządu osobno.
Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę zarządowi naszej spółdzielni – za każdym razem będąc ignorowani, czy wręcz wyśmiewani, że się nie znamy, że oni (tj. zarząd spółdzielni) mają odpowiednie ekspertyzy prawne, mają przecież też własnych prawników, którzy mają odpowiednią wiedzę (w domyśle – my jej nie mamy) i takie 'zbiorowe absolutorium’ jest zgodne z prawem.
Sprawa – żeby być sprawiedliwym – nie jest kluczowa dla naszych sporów ze spółdzielnią. Nie zajmowaliśmy się nią więc zbyt drobiazgowo, natomiast w tym roku padł pomysł zrealizowany przez jedną z naszych członkiń, aby temat doprowadzić do końca.
Zostało wykonanych kilka telefonów do różnych kancelarii prawnych, zostały wysłane mailowo zapytania do kilku znajomych prawników jakie jest ich zdanie w tej sprawie. W końcu nie jesteśmy 'Alfą i Omegą’, nie zakładamy, że zawsze i wszędzie mamy rację. Tym bardziej w kwestiach natury prawnej. Nie dysponujemy też takim sztabem prawników jak Spółdzielnia – mamy raptem dwie osoby, które pomagają nam i doradzają – w dodatku całkowicie za darmo.
Wynik zapytań był zaskakujący o tyle, że ani jedna zapytana osoba nie miała wątpliwości, że absolutorium winno być głosowane dla każdego członka Zarządu osobno. Nie ponieśliśmy z racji tych pytań żadnych kosztów, bo wg pytanych prawników odpowiedź na pytanie jest tak oczywista, że nie wymaga specjalnej weryfikacji i każdy prawnik to wie.
Jedna osoba ze Stowarzyszenia udała się więc do Sądu, złożyła stosowne wnioski, wskazała naszego pełnomocnika i oczekiwaliśmy na rozprawę w sądzie. Kilka dni temu zapadł wyrok pierwszej instancji – absolutorium Zarządu nieważne! Sąd nie potrzebował nawet wiele czasu, aby podjąć decyzję.
Co można napisać jako podsumowanie? To przynajmniej tzw. żółta kartka pod adresem obsługi prawnej naszej spółdzielni, skoro przy tak banalnej sprawie przegrywają. Jak to świadczy o jakości ich pracy, jeśli wszyscy zagadnięci prawnicy wypowiedzieli się w sposób negatywny o zbiorowym absolutorium. Sąd – jak widać – ocenił to jednoznacznie. Nurtuje nas nieco w Stowarzyszeniu jedna kwestia – a co jeśli wszyscy w Spółdzielni wiedzieli jak to głosowanie winno wyglądać? W jakim celu świadomie zdecydowano się na pewnego rodzaju bubel prawny w organizacji Walnego (tego i nie tylko, bo pamiętamy w Stowarzyszeniu, że tak funkcjonowało to absolutorium od lat)?
Ciekawi jesteśmy opinii naszych Czytelników.
Przecież to proste jak budowa cepa.
Przecież to proste jak budowa cepa.