Użytkownik ma prawo wiedzieć ile wody zużywa jego mieszkanie

Wydawać by się mogło, że wodomierze lokalowe montowane przy punktach czerpalnych w naszych mieszkaniach, oprócz umożliwienia podziału zużycia wody w budynku na poszczególne lokale, powinny stanowić dla użytkownika źródło wiedzy o zużyciu wody przez jego gospodarstwo domowe. Niestety w naszej Spółdzielni nawet najbardziej oczywiste rzeczy, nabierają osobliwego znaczenia wyjętego spod praw logiki, przy okazji pogwałcając szereg innych prawa, z prawem własności na czele <czytaj dalej>

Ten wpis został opublikowany w kategorii Stowarzyszenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Użytkownik ma prawo wiedzieć ile wody zużywa jego mieszkanie

  1. rajcul pisze:

    Czytając ten tekst rodzi się pytanie ,gdzie byli ci interweniujący teraz mieszkańcy kiedy montowano im wodomierze. To przed montażem należało uzgodnić jego sposób zamontowania z monterem tak aby można było odczytać jego wskazania. W przypadku jakiś trudności należało odmówić jego zamontowania i zwrócić się w tej sprawie do Kierownika Działu Technicznego spółdzielni. Jest to oczywista oczywistość i wcale się w tym wypadku nie dziwię stanowisku spółdzielni.Widziały gały co brały i to by było na tyle.

    • forbi pisze:

      Być może ma Pan trochę racji, ale tylko trochę, bowiem ludzie najczęściej pozostawieni są z problemem sami sobie. Nie wiedzą, że mają od wykonawcy wymagać określonego poziomu prac. Formalnie to zarząd spółdzielni jest inwestorem i zamawiającym, a firmy wykonawcze … no cóż – niejednokrotnie słyszymy, jak potrafią 'ściemniać’. Tak samo było w kilku opisywanych tu przypadkach. Wykonawca powiedział, że inaczej się nie da i odesłał na Ślęczka. Tam z kolei powiedzieli to co powiedzieli, czyli po co ludziom możliwość sprawdzenia wskazania wodomierzy.
      Zdumiewająca w tej historii nie jest jednak jakość montażu wodomierzy, a reakcja pracowników Spółdzielni na tę 'fuszerkę’. To jest sukcesywne, krok po kroku, ubezwłasnowolnienie mieszkańców. Mamy płacić tyle ile nam wskaże Spółdzielnia nie wnikając w koszty prac remontowych, naliczenia składników eksploatacyjnych. Mamy wskazania podzielników C.O., ale przecież nic z nich nie wynika, bo co budynek to jednostka kosztuje inaczej (różnice przekraczają 600% a niby liczą to samo) i to od Spółdzielni zależy ile zapłacimy przy rozliczaniu sezonu grzewczego, a nie od wskazań podzielników. Teraz podobnie chce się nam zrobić z licznikami wody – Spółdzielnia nam powie ile mamy zapłacić i już. Po co weryfikować wskazania? Przecież Spółdzielnia wie najlepiej. WSZYSTKO wie najlepiej!

  2. rajcul pisze:

    Czytając ten tekst rodzi się pytanie ,gdzie byli ci interweniujący teraz mieszkańcy kiedy montowano im wodomierze. To przed montażem należało uzgodnić jego sposób zamontowania z monterem tak aby można było odczytać jego wskazania. W przypadku jakiś trudności należało odmówić jego zamontowania i zwrócić się w tej sprawie do Kierownika Działu Technicznego spółdzielni. Jest to oczywista oczywistość i wcale się w tym wypadku nie dziwię stanowisku spółdzielni.Widziały gały co brały i to by było na tyle.

    • forbi pisze:

      Być może ma Pan trochę racji, ale tylko trochę, bowiem ludzie najczęściej pozostawieni są z problemem sami sobie. Nie wiedzą, że mają od wykonawcy wymagać określonego poziomu prac. Formalnie to zarząd spółdzielni jest inwestorem i zamawiającym, a firmy wykonawcze … no cóż – niejednokrotnie słyszymy, jak potrafią 'ściemniać’. Tak samo było w kilku opisywanych tu przypadkach. Wykonawca powiedział, że inaczej się nie da i odesłał na Ślęczka. Tam z kolei powiedzieli to co powiedzieli, czyli po co ludziom możliwość sprawdzenia wskazania wodomierzy.
      Zdumiewająca w tej historii nie jest jednak jakość montażu wodomierzy, a reakcja pracowników Spółdzielni na tę 'fuszerkę’. To jest sukcesywne, krok po kroku, ubezwłasnowolnienie mieszkańców. Mamy płacić tyle ile nam wskaże Spółdzielnia nie wnikając w koszty prac remontowych, naliczenia składników eksploatacyjnych. Mamy wskazania podzielników C.O., ale przecież nic z nich nie wynika, bo co budynek to jednostka kosztuje inaczej (różnice przekraczają 600% a niby liczą to samo) i to od Spółdzielni zależy ile zapłacimy przy rozliczaniu sezonu grzewczego, a nie od wskazań podzielników. Teraz podobnie chce się nam zrobić z licznikami wody – Spółdzielnia nam powie ile mamy zapłacić i już. Po co weryfikować wskazania? Przecież Spółdzielnia wie najlepiej. WSZYSTKO wie najlepiej!

  3. danek pisze:

    Postaram sie odpowiedziec na post osoby o pseudo rajcul .W czasie montażu w moim mieszkaniu wodomierzy zwrocilem uwage monterowi ze sposob w jaki on montuje te liczniki a w szczegulnosci Ciepla woda urąga wszelkim standardom montażu na co dostałem odpowiedz ze tak wlasnie kazala montowac spoldzielnia i oni tak wlasnie montują . Wiec panie rajcul albo jest pan-pani pracownikiem spoldzielni -administracji albo sieje pan-pani tu niepotrzebny zamet.

  4. danek pisze:

    Postaram sie odpowiedziec na post osoby o pseudo rajcul .W czasie montażu w moim mieszkaniu wodomierzy zwrocilem uwage monterowi ze sposob w jaki on montuje te liczniki a w szczegulnosci Ciepla woda urąga wszelkim standardom montażu na co dostałem odpowiedz ze tak wlasnie kazala montowac spoldzielnia i oni tak wlasnie montują . Wiec panie rajcul albo jest pan-pani pracownikiem spoldzielni -administracji albo sieje pan-pani tu niepotrzebny zamet.

  5. słabo mi pisze:

    Ja miałem dokładnie taką samą sytuację… Powiedzieli, że tak spółdzielnia kazała, bo i tak będą odczytywać zdalnie. Na uwagi, że wcześniejsze wodomierze w kuchni były zamontowane w sposób najmniej zajmujący miejsca, instalator oświadczył, że nie będzie się bawił w przerabianie rur…
    Widziały gały co brały, niby tak, ale inaczej instalator byłby u mnie zamknięty do dzisiaj, gdyby nie machnięcie ręką na temat.

  6. słabo mi pisze:

    Ja miałem dokładnie taką samą sytuację… Powiedzieli, że tak spółdzielnia kazała, bo i tak będą odczytywać zdalnie. Na uwagi, że wcześniejsze wodomierze w kuchni były zamontowane w sposób najmniej zajmujący miejsca, instalator oświadczył, że nie będzie się bawił w przerabianie rur…
    Widziały gały co brały, niby tak, ale inaczej instalator byłby u mnie zamknięty do dzisiaj, gdyby nie machnięcie ręką na temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *